Katarzyna Zaremba (Fundacja Kalejdoskop Kultur)

Jednym z naszych najcieplejszych wspomnień z Ruskiej 46 jest tatarskie bajanie podczas 10. edycji Festiwalu Kalejdoskop Kultur w 2017 roku. Pamiętamy dzieci siedzące i słuchające opowieści Musy Czachorowskiego – o stepach, jurtach, mądrych dziewczętach, wojownikach i całym świecie, który na chwilę pojawił się pośrodku wrocławskiego podwórka.

To wspomnienie dobrze oddaje ducha Ruskiej 46 – spotkania bardzo różnych historii, języków i doświadczeń. To miejsce potrafiło na chwilę przenieść wszystkich do zupełnie innego świata, a jednocześnie sprawić, że ten świat stawał się częścią Wrocławia.

Drugie wspomnienie jest zupełnie inne i od razu ma swoją ścieżkę dźwiękową 🙂 To pierwsze próby Śpiewaczej Bandy – ludzi spotykających się na Ruskiej i wspólnie szukających brzmienia: różnych języków, historii, muzycznych tradycji i bardzo różnych głosów.

Śpiewacza Banda jest dla mnie pięknym rozwinięciem tego, czym zawsze chciałyśmy, żeby był Kalejdoskop Kultur: miejscem, w którym wielokulturowość naprawdę się wydarza, bo ludzie robią coś razem. Z prób wyrastały później koncerty i własne utwory. Jednym z ważnych śladów jest dla mnie muzyczna pocztówka z Wrocławia, w której brzmienia języków osób mieszkających w mieście stały się materiałem do stworzenia tekstu i muzyki.

🔗 obejrzyj 🔗 obejrzyj

Jedno z najcenniejszych wspomnień z pierwszych miesięcy po pełnoskalowej inwazji na Ukrainę w 2022 roku. Ruska 46 stała się wtedy dla nas miejscem, z którego promieniowała pomoc psychologiczna dla osób uciekających przed wojną.

Pierwsze spotkania i szkolenia dla ukraińskich psycholożek, które dopiero co przyjechały do Polski. Niektóre właściwie dopiero postawiły walizki ze swoim dobytkiem we Wrocławiu, a już przychodziły na Ruską, żeby się spotkać, uczyć, wymieniać doświadczeniami i zastanawiać się razem z nami, jak pracować w zupełnie nowej rzeczywistości. Było w tym bardzo dużo energii, wzajemnego wsparcia i gotowości do działania.

Dla nas ważne jest też to, że właśnie tutaj udało nam się przełożyć nasze doświadczenia międzykulturowe na wsparcie psychologiczne i psychospołeczne. Z czegoś, czego wtedy dopiero wspólnie się uczyłyśmy, wyrósł cały duży obszar naszej działalności, który rozwijamy do dziś. Kiedy myślę o Ruskiej 46, widzę więc trochę taki punkt startowy: ludzi siedzących razem przy stole, uczących się od siebie i próbujących wymyślić, jak najlepiej pomagać innym w potrzebie. 

Fot. archiwum Katarzyny Zaremby