Lesya Savytska (Fundacja Kalejdoskop Kultur)

Moja historia z Ruską 46 zaczęła się właściwie razem z moją historią we Wrocławiu. W 2014 roku przeprowadziliśmy się z dwójką dzieci z Kijowa do Wrocławia. Wszystko było wtedy nowe – miasto, ludzie, codzienność. I właśnie Ruska 46 stała się jednym z pierwszych miejsc, w których zaczęliśmy czuć się trochę bardziej „u siebie”.

To tutaj nasze dzieci chodziły do sobotniej szkoły ukraińskiej organizowanej przez wrocławskie koło Związku Ukraińców w Polsce. Przywoziliśmy je na zajęcia, czekaliśmy, rozmawialiśmy z innymi rodzicami… i tak, zupełnie naturalnie, zaczęły powstawać znajomości, a potem przyjaźnie. Z wieloma z tych rodzin przyjaźnimy się do dziś. Dlatego Ruska 46 kojarzy mi się przede wszystkim z ludźmi – z takim pierwszym kawałkiem wspólnoty, który znaleźliśmy po przeprowadzce do Polski.

Jedno ze zdjęć, które przesyłam, jest chyba z 2018 roku. Organizowaliśmy wtedy przy ukraińskiej sobotniej szkole Mikołajki dla dzieci. Dużo zamieszania, dzieci, prezentów, śmiechu – takie zwyczajne, ciepłe wspomnienie. Dzisiaj patrzę na to zdjęcie trochę inaczej, bo widzę nie tylko Mikołajki, ale też kawałek naszego życia, które wtedy tutaj budowaliśmy.

A potem Ruska 46 pojawiła się w mojej historii po raz drugi, już w zupełnie innej roli.

W 2022 roku, po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny w Ukrainie, dołączyłam do Fundacji Kalejdoskop Kultur. I znów znalazłam się na Ruskiej 46 – tym razem nie jako mama przywożąca dzieci do sobotniej szkoły, ale jako osoba zaangażowana w pomoc innym. Krok po kroku zaczęliśmy organizować wsparcie psychospołeczne dla osób, które przyjeżdżały z Ukrainy, dla dzieci, młodzieży i rodzin. I robimy to do dziś.

Kiedy więc myślę o Ruskiej 46, mam poczucie pewnej klamry. Najpierw to miejsce pomogło nam – nowej rodzinie we Wrocławiu – znaleźć ludzi, język, znajomości i poczucie wspólnoty. Kilka lat później sama zaczęłam tutaj współtworzyć miejsce, w którym próbujemy dawać podobne poczucie bezpieczeństwa i wsparcia innym.

Chyba właśnie dlatego Ruska 46 jest dla mnie czymś więcej niż adresem. Trochę zmieniała się razem z moim życiem – i ja razem z nią.

Fundacja Kalejdoskop Kultur, Mikołajki fot. archiwum Lesyi Savytskiej