Małgorzata Chilikiewicz (Fundacja Kalejdoskop Kultur, Porozumienie Kalejdoskop Kultur)

Podwórko przy Ruskiej od zawsze kojarzyło mi się ze spotkaniami w wielokulturowym, barwnym i niekiedy głośnym towarzystwie. Gdy dołączyłam do członkiń i członków Porozumienia Kalejdoskop Kultur, miałam niewiele ponad dwadzieścia lat i pracowałam razem z Ireną Lipman w Towarzystwie Niemiecko-Kulturalnym we Wrocławiu (NTKS). 

Podczas spotkań próbowaliśmy wspólnie, w sposób partycypacyjny, wypracowywać program festiwalu. Było to niezwykle karkołomne przedsięwzięcie, biorąc pod uwagę różnorodność doświadczeń, temperamentów i perspektyw uczestniczek i uczestników. Merytoryczna dyskusja często zbaczała na bardzo boczne tory – Bitwa pod Grunwaldem, pochodzenie potraw czy pieśni potrafiły rozpalić ukraińsko-łemkowskie, karaimsko-tatarskie czy niemiecko-litewskie spory.

Na szczęście, niezależnie od tego, jak burzliwy przebieg miały nasze rozmowy, na koniec zawsze potrafiliśmy się pogodzić – przy smakołykach kuchni żydowskiej lub greckiej i napitkach serwowanych przez gospodarza większości spotkań, Ihora Salomona.