Mariola Abkowicz (Związek Karaimów Polskich)
Zastanawiam się, kiedy po raz pierwszy moje kroki zaprowadziły mnie na podwórko przy ul. Ruskiej 46. Musiał to być rok 2007, kiedy zaczęliśmy tworzyć społeczność przedstawicieli mniejszości narodowych i etnicznych „Kalejdoskop Kultur”.
Spotkania robocze często towarzyszyły wydarzeniom organizowanym przez społeczności tworzące to porozumienie. Odbywały się w ich siedzibach – przy ul. Saperów 10, w Niemieckim Towarzystwie Kulturalno-Społecznym, gdzie gościły nas Irena Lipman i Renata Zajączkowska, a także właśnie przy ul. Ruskiej 46. Tam swoje siedziby mieli Igor Salamon i Olga Chrebor ze Związku Ukraińców w Polsce oraz Anna Adamidu i Anastazja Stasiak ze Stowarzyszenia Greków w Polsce „Odysseas”. Po sąsiedzku działali Ewa Solska i Jakub Einhorn z Fundacji Kultury i Edukacji Żydowskiej „Gesher”, a do naszych spotkań dołączał także Musa Czachorowski ze Związku Tatarów RP. Uczestniczyli w nich również Dariusz Tokarz, pełnomocnik Wojewody Dolnośląskiego ds. Mniejszości Narodowych i Etnicznych, oraz Dorota Kozak-Rybska z miejskiego Centrum Informacji i Rozwoju Społecznego.
Nasze rozmowy i dyskusje o współpracy zwieńczyło podpisanie 12 lutego 2009 roku Porozumienia przedstawicieli mniejszości narodowych i etnicznych „Kalejdoskop Kultur”. Od tego momentu, jeszcze przed powołaniem Fundacji Kalejdoskop Kultur, wspólnie tworzyliśmy liczne inicjatywy i wydarzenia, podczas których poznawaliśmy się nawzajem i prezentowaliśmy bogactwo naszych tradycji oraz kultur.
Najbardziej spektakularnym przedsięwzięciem było niewątpliwie trzynaście edycji Festiwalu Kalejdoskop Kultur, realizowanego w różnych przestrzeniach Wrocławia – na Rynku, Wyspie Słodowej czy przy Teatrze Lalek. Jednak sercem tych wszystkich działań zawsze pozostawała Ruska 46. Najpierw były to gościnne progi Igora Salamona, później własne pomieszczenia i miejsce, które stało się prawdziwym domem dla wielu inicjatyw.
Nie sposób opisać i opowiedzieć wszystkich związanych z tym historiami. Przyznam jednak, że tegoroczne Święto Podwórka przywołało we mnie wiele dawnych emocji. Zarówno podczas wspólnego śniadania, gdy na stole pojawiły się karaimskie potrawy – przede wszystkim rytualna bułka drożdżowa łoduszka oraz chleb przyjaźni i rodziny kulcze, upieczone przez moją kuzynkę Wioletę z Warszawy – jak i podczas występów karaimskich artystów z Warszawy, które przyszli oglądać moi przyjaciele z różnych społeczności mniejszościowych.
Z sentymentem patrzyłam na romskie dzieci z Nadodrza uczestniczące w warsztatach i podziwiające romskie murale, które powstały dzięki działaniom Fundacji Prom, a potem tańczące we wspólnym flash mobie z ukraińskimi rówieśnikami. Te obrazy przypomniały mi, czym od lat jest dla mnie Ruska 46 – miejscem spotkania, dialogu i budowania wspólnoty ponad różnicami.
Cieszę się, że było mi dane stać się częścią tego Podwórka i tej żywej, nieustannie zmieniającej się, a zarazem niezwykle różnorodnej społeczności.





