Ihor Salamon, Ewa Waplak (Związek Ukraińców w Polsce)
70 lat Związku Ukraińców we Wrocławiu.
„W celu ostatecznego rozwiązania problemu ukraińskiego…” w 1947 roku wyrzucono Ukraińców z ich rodzinnych domów, rozrzucono po ziemiach północnych i zachodnich oraz nazwano to pięknie „Akcją Wisła”.
Przez 10 lat istnieliśmy poza społeczeństwem i prawem. Po chwilowej demokratyzacji w 1956 roku, w 1957 roku zarejestrowano Ukraińskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne (UTSK), pozwolono też na działalność cerkwii greckokatolicej (prawnie uregulowano to w 1989 roku). Początkowo otrzymaliśmy pomieszczenie w Piwnicy Świdnickiej, a w 1959 przeniesiono nas na Ruską 46, do hali pofabrycznej. Toaleta była na półpiętrze, wspólna dla kilku użytkowników, często zatkana, a zimą zamarznięta. Metoda „za stodołą” była koniecznością.
Służba Bezpieczeństwa zapewniała nam „opiekę duchową”, a materialną – Ministerstwo Kultury. Działały chór, zespół teatralny i taneczny, prowadzono naukę języka ukraińskiego. W latach 90. UTSK zmieniło się w Związek Ukraińców w Polsce i zmieniła się też struktura finansowania działalności wrocławskiego koła. Nie starczało środków na bieżące potrzeby. Wkrótce zadłużenie za lokal i prąd spowodowało nakaz eksmisji. Mieliśmy do wyboru podzwonne albo stanąć na własnych nogach. Wybraliśmy nogi.
Wprowadzone wysokie składki członkowskie wystarczały na opłaty. Sami remontowaliśmy lokal, zbudowaliśmy sanitariaty. Do obowiązków młodych użytkowników – studentów – należało malowanie ścian. Wyremontowaliśmy stoły i krzesła wyrzucone ze szkół. Lokal zasłużył na nazwę Domiwka.
Zaprosiliśmy do współpracy Wrocławian różnych narodowości i staliśmy się zwornikiem wielokulturowego Wrocławia.
Domiwka była miejscem spotkań młodych ludzi – studenci spotykali się w środy. Tak działały Domiwki w całej Polsce – wszyscy Ukraińcy wiedzieli, gdzie iść w określonym dniu, aby spotkać innych Ukraińców. We Wrocławiu zaplecze stanowili głównie młodzi ludzie, którzy przyjechali tu po zakończeniu IV LO w Legnicy z ukraińskim językiem nauczania. W poniedziałki spotykaliśmy się na religii, w środę na Ruskiej, w niedziele – w cerkwi. Bez Internetu i telefonów komórkowych radary mieliśmy ustawione na te dni. Na Ruskiej organizowaliśmy też zabawy taneczne oraz noworoczne spotkania nazywane Małankami, na które przyjeżdżała młodzież z całej Polski. W Domiwce odbywały się też m.in. konkurs recytatorski dla dzieci: „Lubimo ridnu mowu” („Kochajmy język ojczysty”), kontynuowany do dziś od ponad 35 lat, okazjonalne spotkania związane z ukraińskimi świętami – m.in. urodziny poety Tarasa Szewczenki.
Aż przyszedł czas na remont i przebudowę kamienicy. I znowu jesteśmy w hali fabrycznej, razem z Fundacją Ukraina tworząc Centrum Ukraińskiej Kultury i Rozwoju.










